Kochaj siebie samego

jak bliźniego swego.

Dziś obchodzimy Międzynarodowy Dzień Kochania Siebie – kolejne, chyba nowe (?), święto. Mam wrażenie, że codziennie jest jakiś „dzień czegoś”; dzień hulajnogi, dzień drzemki w pracy, pączków. A ten dzień „Kochania Siebie” brzmi jakoś wyjątkowo głupio. Nie wiem, czy to przypadek, ale wypada dzień przed Walentynkami – które dla części osób są źródłem radości, a dla innych bolesnym przypomnieniem o samotności, niespełnionej relacji czy poczuciu bycia „nie dość”. No i w sumie taki dzień tuż przed świętem miłości może i ma sens.

Bo przecież nasza relacja z samą sobą jest najdłuższa i najbardziej nieunikniona. A tak często siebie samą zdradzamy, mówiąc o sobie źle, tylko wymagająco, krytykująco. Każdy nosi w sobie krytyczny głos. Czasem brzmi jak surowy rodzic: „Mogłaś się bardziej postarać”. Czasem jak bezlitosne sumienie: „Nie wolno ci odpoczywać”. Czasem jak najgorszy wróg: „Jesteś niewystarczająca, nikt Cię nigdy nie pokocha, jesteś beznadziejna”. Ten wewnętrzny dialog bywa o wiele ostrzejszy niż to, na co pozwolilibyśmy sobie wobec kogokolwiek innego. Dlatego lubię odwracać przykazanie miłości i powtarzać: kochaj siebie samego jak bliźniego swego. Bądź wyrozumiała, dobra, dbająca, tak jak dla innych.

I nie zrozum mnie źle – kochanie siebie nie oznacza narcyzmu ani pobłażania sobie. To raczej postawa życzliwej odpowiedzialności: zauważ swoje granice, uznaj swoje emocje, dbaj o swoje potrzeby, nie karz się za błędy, zmęczenie, emocje, bycie człowiekiem. Kochanie siebie to także robienie dla siebie czegoś dobrego. Czegoś małego, ale prawdziwego. Spacer bez celu. Ulubiona muzyka. Książka czytana bez pośpiechu i dla przyjemności, nie do pracy. Rozmowa z kimś bez udawania.

Problem w tym, że wiele z nas nawet już nie pamięta, co tak naprawdę sprawia nam przyjemność. Kiedy ostatnio zadałaś/zadałeś sobie pytanie: co mnie karmi? co mnie regeneruje? co sprawia, że czuję się bardziej sobą? Może więc dzisiejszy dzień nie jest o wielkich deklaracjach. Może jest o małym geście w stronę siebie. O zatrzymaniu się. O złagodzeniu tonu wewnętrznego krytyka. O zgodzie na niedoskonałość. Bo jeśli mamy kochać innych – warto zacząć od miejsca, w którym ta miłość ma swoje źródło. Wiem doskonale, że to trudne, bo sama mam z tym problem – ale chyba po prostu pójdę na spacer.

Czytaj też: